


(i kompletnie mi nie przeszkadza, że Paweł tak wymalowany wzbudza delikatną sensację, ale naprawdę, te maziajki na buzi to nawet nie 1/20 tego, co było jeszcze tydzień temu)
Ela już jest zdrowa i z radością chodzi do przedszkola. Paweł po krostach ma juz jedynie nędzne resztki i - mimo tego, ze drapał się - tylko kilka krostek wygląda na takie, po których mogą zostać ślady. A i tak uwazam, ze na taką ilość króst był bardzo dzielny :) Po poniedziałkowych całodziennym rzyganiu, apetyt już wrócił i zjadłby chyba konia z kopytami :)
Do kompletu Eli poniedziałkowy maraton kontrolny po lekarzach tez wyszedł pozytywnie :) I ucho zdrowe i juz bez wysieku i badania super!!!!
I bieluteńko za oknem a prz tym całkiem przyjemne okolice zera na termometrze :) Powoli zaczynam wychodzic z Pawłem na spacery. Powoli kończę z niemal codziennym odpalaniem piekarnika (no bo maluchy uwielbiają pieczenie i dekorowanie, a potem zjadają po kawałku, a resztę? no cóż... ktoś sie musi poświęcić :P) No może jeszcze tylko dzisiaj zrobię tarte serową, bo mam nadwyzki sera do szykiego zużycia.... :)
Fajnie jest :)
Wreszcie spokojna noc. Przespana zarówno przez nas i jak dzieci.
Od wtorku Paweł ma ospę. Ja myslałam, byłam przekonana, ze ospa w wydaniu Eli jest okropna (bo mnóstwo krostek, których smarowanie zajmowało mnóstwo czasu, bo słaby apetyt, bo marudzenie, bo przytulaństwo najlepiej 24/24 i na wyłączność). No ale teraz już wiem, ze może być gorzej. Znacznie. paweł nie ma na ciele chyba centymetra, na którym nie miałby krostki. Lub kilku. Na powiekach ma ich kilkanaście, wokół ust równiez. Na szyi sa dziesiątki, równiez w głowie. Krosty są w nosie i między posladkami. I kilkanascie w miejscu najczulszym. I w buzi również. na stopach i pięcie, między paluszkami dłoni i w jej mięciutkim wnętrzu.... Noc ze srody na czwartek- do wymazania. Przepłakana przez dziecko i mnie patrząca na nie. Ciche i rozdzierające mama boiiiii, mama sendzi (mama, boli, mama swędzi). pediatra zapisala młodemu Heviran - czekamy na efekty.
Straszna bida z tego mojego syna :(